|
|
![]() "Szachy jak miłość, jak muzyka mogą uczynić człowieka szczęśliwym" TARRASCH
Działalność swą zapoczątkował w 1970 roku w KS "Elektryk" organizując szereg imprez, m.in. Mistrzostwa Torunia Seniorów oraz pamiętny mecz okręgów Toruń - Poznań (w drużynie Poznania grał obecny arcymistrz Włodzimierz Schmidt).
W roku 1973 Andrzej Gburek założył sekcję szachową przy Młodzieżowym Domu Kultury, którą prowadził do roku 1984. Był organizatorem wielu imprez, m.in. mistrzostw okręgu seniorów, juniorów, mistrzostw Torunia seniorów, juniorów, Olimpiad szkolnych, meczów towarzyskich, turniejów kadry narodowej, obozów sportowych. W celu umasowienia i popularyzacji szachów założył szczep harcerski o specjalizacji szachowej. Zorganizował też pokaz gry jednoczesnej na 113 szachownicach przed toruńskim Ratuszem. Uzyskany wynik był ówcześnie rekordem Polski w grze jednoczesnej. Był sędzią najważniejszych imprez m.in. Drużynowych Mistrzostw Polski seniorów, indywidualnych Mistrzostw Polski juniorów, meczów międzynarodowych, turniejów kadry narodowej, Mistrzostw Okręgu juniorów, seniorów, Mistrzostw Torunia seniorów, juniorów, Olimpiad szkolnych. Posiada tytuł sędziego I klasy. Do osobistych osiągnięć należy zaliczyć I miejsce w I Ogólnopolskim Maratonie Szachowym, zwycięstwa w Mistrzostwach Okręgu i turniejach ogólnopolskich w grze korespondencyjnej. Był reprezentantem Polski w turniejach i meczach międzynarodowych. Był najmłodszym członkiem zarządu OZSzach. w Polsce (19 lat). Wybrany na Walnym Zebraniu Sprawozdawczo - Wyborczym w dniu 23-01-1972 w Bydgoszczy. Powierzono mu wówczas funkcję Przewodniczącego Komisji Klasyfikacji i Ewidencji. W latach 1976 - 1980 był członkiem Zarządu OZSzach. w Toruniu. W latach 1980-1988 pełnił funkcję prezesa Okręgowego Związku Szachowego w Toruniu. Był prekursorem rozgrywania nocnych maratonów szachowych w Polsce , oraz podziału na grupy wiekowe juniorów : - do 15 lat - młodzicy - do 17 lat - junior młodszy - do 20 lat - junior starszy W dowód uznania jego pracy odznaczony został, brązową, srebrną oraz złotą odznaką honorową, jak i również medalem 60-lecia Polskiego Związku Szachowego. Otrzymał również srebrną odznakę Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej, medal za zasługi dla rozwoju sportu wyczynowego, oraz medal 750 - lecia miasta Torunia. Wychował wielu wartościowych zawodników, m.in. Iwonę Lewandowską v-ce mistrzyni Polski juniorów , członków kadry Polski juniorów - Zbigniewa Sobczaka, Marka Kwiatkowskiego - czołowego problemisty, Mirosława Ryczkowskiego, Kazimierza Herbę, Jarosława Gryniakowa, oraz innych szachistów okręgu toruńskiego .
Jedna z ciekawszych partii grana na XXX Mistrzostwach Polski Związku Nauczycielstwa Polskiego w Polanicy Zdroju:
A. Gburek - Toruń
![]() Fr. Piechota - Warszawa
1.d4 Sf6 2.Sc3 d5 3.Gg5 posunięcie to prowadzi do aktywnej gry figurowej, w systemie debiutowym bez ruchu c4. 3...c6 4.e3 Sbd7 5.Sf3 Ha5 ten aktywny na pozór system obronny czarnych zostaje w niniejszej partii zniszczony 6.Gd3 Se4 7.0-0 ! Sdf6 okazuje się, że zarówno bicie na c3 jak i na g5 nie daje czarnym wyrównania 8.Sc3:e4 !! niespodziewane posunięcie 8...d5:e4 9.Gg5:f6 e4:f3 10.Ge5 f3:g2 11.We1strategiczne starcie zakończone zostało zwycięstwem białych, lecz realizacja przewagi pozycyjnej jest jeszcze trudna 11.... f6 12.Gg3 g6 13.Gc4 h5 14.Hd3! wygrywające posunięcie, wymagające dokładnego obliczenia swego ataku, jak też kontr gry czarnych.
Królewska gra opublikowany: 19 maj 2011 r. www.mmtorun.pl
Szachy - starożytna intelektualna gra masowa, łącząca elementy sportu, nauki i sztuki. Dla Andrzeja Gburka, toruńskiego mistrza szachownicy, są nie tylko rekreacją. Szachy, to przede wszystkim wspaniała szkoła charakteru.
Kiedy po raz pierwszy odkrył Pan w sobie pasję do szachów?
Był to 1968 rok. Wujek wraz z kuzynem dosyć często rozgrywali ze sobą partie szachowe. Przyznać muszę, że nic z tej gry nie rozumiałem. Nie wiedziałem nawet jak się nazywają poszczególne figury. Niewiedza spotęgowała moją agresję i podczas jednego z ich pojedynku, z nieukrywaną przyjemnością, rozrzuciłem figury na szachownicy. W lakonicznym skrócie kuzyn postanowił objaśnić mi zasady. Muszę powiedzieć, że nic z tego nie rozumiałem, grałem trochę na przymus kolejne partie, lecz powoli sama gra zaczęła mnie zaciekawiać. Rozegraliśmy sporo partii i większość rozegranych partii przegrałem przez tzw. „szewskie" maty. To był mój początek przygody z królewską grą.
Można powiedzieć, że pierwszym moim poważnym nauczycielem był mój najstarszy brat Jerzy. To on właśnie poinformował mnie, że w kioskach Ruch można nabyć specjalistyczny miesięcznik „Szachy". Zachęcił mnie do dalszego zgłębienia arkanów gry poprzez poznanie zasad strategii i taktyki szachowej. Czytałem go od pierwszej do ostatniej strony nawet po kilka razy, aby zrozumieć zawartą w nim treść. wykonałem wówczas samodzielnie szachownicę ze sklejki, a na papierze opisałem nazwy poszczególnych pól. Rozgrywałem, a raczej analizowałem partie na tej nietypowej szachownicy z miesięcznika. Wówczas zapragnąłem zapisać się do klubu szachowego, aby sprawdzić swoje umiejętności szachowe
Gra na poważnie zaczęła się 31 maja 1970 r. od towarzyskiego meczu pomiędzy reprezentacją Torunia i Szamotuł. Pamiętam, że pierwszą swoja partię grałem kolorem czarnym i zremisowałem. Następny występ to indywidualne mistrzostwa klubu, półfinały mistrzostw Torunia seniorów, mistrzostwa Okręgu juniorów w Świeciu n/W. Uzyskałem wówczas niezły wynik sportowy i zdobyłem trzecią kategorię szachową.
Było dużo pewności siebie, ale doświadczenia praktycznie żadnego. To mnie jednak nie zniechęciło do działalności, a wręcz przeciwnie mocno mobilizowało i ekscytowało... Zresztą nigdy nie bałem się nowych wyzwań i starałem się zawsze być „krok przed orkiestrą".
Lubię grać w szachy. Od tego prostego stwierdzenia wszystko się zaczyna. Szczęśliwi ludzie to tacy, którzy odczuwają radość z tego, co robią. Lubię szachy same w sobie, a nie siebie samego w szachach. Szachy uczą życia, uczą jak walczyć, jak iść na kompromis, jak się wycofać, aby potem ruszyć do ataku. Szachy uczą poznawać samych siebie, czyli przede wszystkim – kształtować swój charakter, budować prawidłową hierarchię wartości, wzmacniać system nerwowy, godnie znosić niepowodzenia i porażki.
Walka szachowa stawia swym uczestnikom niezmierne wymagania, rozwija wyobraźnię, zmuszając jednocześnie do logicznego myślenia, obiektywnego, trzeźwego planowania, jest wspaniałą szkołą charakteru.
Było to dokładnie 14 września 1975 roku, a grałem symultanę na 110 szachownicach jednocześnie. Impreza rozgrywana była przed Ratuszem wzbudziła duże zainteresowanie mieszkańców Torunia, którzy przez osiem godzin, a więc przez cały czas trwania imprezy towarzyszyli zawodnikom.
Tak, nagrody dodają skrzydeł. Pokazują, że to, co robimy ma sens. Nagroda jest wyróżnieniem, którego podstawą jest wiele lat pracy i zaangażowania w wykonywaną pracę.
Bardzo miłe uczucie, dające dumę i satysfakcję oraz motywację do dalszego działania. Jest to wynikiem systematycznej i żmudnej pracy szkoleniowej i wychowawczej, okupionej często wieloma osobistymi wyrzeczeniami.
Walka na szachownicy jest zupełnie tym samym, co walka na jakiejkolwiek innej arenie. Ale, aby odnieść zwycięstwo trzeba przede wszystkim zwalczyć własną słabość, uwierzyć w swe możliwości zmusić się do najwyższego często wysiłku, opanować własne nerwy ... mało, która dyscyplina sportowa ma równie stary rodowód, co szachy, chyba tylko starogreckie dyscypliny olimpijskie. Partie szachowe posiadają swe cechy indywidualne często tak wyraźne i charakterystyczne, że poznać możemy ich autora. W partiach ujawniają się cechy charakterologiczne ich twórców. Najwięcej tych cech ujawnia gracz podczas swojej gry. „Jeśli chcesz poznać człowieka, jego charakter, jego walory, jego zalety i wady - zagraj z nim w szachy".
alina_di
|
|
|||||||||||
| Zobacz Księgę Gości | Dopisz do Księgi Gości |